Tak zakochałam się w JB
środa, 26 lutego 2014
info bardzo ważne :D
Blog został przeniesiony na innego:) piszę teraz z koleżanką Magdą wspólnie :) pierwsze trzy rozdziały będą z tego bloga a dalsza część będzie nowa :D serdecznie zapraszamy do czytania i do komentowania: http://uncondiitionally-love.blogspot.com/
piątek, 21 lutego 2014
Przeprosiny :(
Chce wasz wszystkich przeprosić za to że dzisiaj nie dodam rozdziału:( ale nie mam jakoś nastroju do pisania dzisiaj :( Siedzę już dobre 4 godziny ale jakoś nic nie mogę napisać :< Naj bardziej przepraszam Kamile która mnie motywuje do pisania :) Bardzo ci dziękuje :* :* Mam nadzieje że jutro coś napiszę :D Dajcie jakieś pomysły na nowy rozdział w komentarzach na pewno to wykorzystam :D Na dobranoc coś od naszego kochanego idola :http://www.youtube.com/watch?v=j97bd6Cjp2U
czwartek, 20 lutego 2014
rozdział 7 :)
Nadszedł ranek. Obudziłam się równo z promieniami słońca które akurat zaczeły padać do mojego pokoju szpitalnego. Justin napisał mi smsa że będzie o 9 z moimi ciuchami od mamy. Jest godzina 8 więc miałam jeszcze godzinę, a ja nie miałam co robić. Dobrze że lekarz zaraz przyszedł na obchud i żeby zabrać mnie na poranne badania. Z badań wróciłam o 9:05. Na korytarzu czekał Justin z wielkim uśmiechem na twarzy. Jak nas lekarz zobaczył to powiedział:
-Ale ten pani chłopak się o panią troszczy.
-Ale to nie jest mój chłopak, to jest mój dobry przyjaciel.- powiedziałam zaklopotana.
-A to najmocniej przepraszam. Przyniose pani zaraz wyniki badań i wypis wraz z receptą na lekarstwa.-powiedział mój lekarz i odrazu odszedł.


Z łazienki wróciłam po jakiś 15 minutach.Wiadomo musiałam sie jeszcze pomalować żeby nie bylo widac moich worów pod oczami. Justin siedział na łóżku i uważnie mi się przyglądał:
-Czemu się tak na mnie patrzysz? Jestem gdzies brudna czy co?-powiedziałam z niepewnością w głosie.
-Jesteś taka piękna że aż ..........-nagle przeszkodził mu lekarz. Justin spuścił głowę w dół i słuchał co mówi lekarz.
-Przepraszam że przeszkadzam ale mam pani wypis i wyniki badań. W wynikach nic nie widać nie pokojącego wiec na to wygląda że wszystko wróciło do normy. Po za tym bardzo ładnie pani wygląda. Życzę dużo zdrowia na przyszłość.- powiedział lekarz i wręczył mi potrzebne papiery i wyszedł. Justin tylko się spojrzał i uśmiechną.
- To co gotowa już?
-Tak możemy już jechać.
Wyszliśmy ze szpitala, Justin przymał mnie pod rękę ponieważ się bał że się wywróce i sobie coś zrobię, nawet mi torby podnieś bo powiedział ze jestem jeszcze słaba. Bardzo kochany jest, będzie kochanym mężem w przyszłości. Po dojściu do auta Justina otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Moją torbę wrzucił szybko do bagażnika i zaraz pojawił się za kierownicą:
-To gdzie Panią zawieść?- powiedział cwaniacko Justin.
-A gdzie mnie pan zabieże?
-A może nad jezioro pojedziemy? Chcę z tobą pogadać poważnie?
-Justin boję się ciebie jak chcesz zemną poważnie pogadać....- powiedziałam nie pewnie bo myślalam o tym co powiedział w tedy co byłam prawie nie przytomna.
-Nie bój sie na prawde. Tylko sie przejdziemy po plaży bo jest ciepło i pogadamy.
-No dobrze.
Jechaliśmy dobrą godzinę i wkoncu dojechaliśmy. Plaża była przepiekna chociaż było południe. Dobrze że było mało ludzi. Po jakieś godzinie spacerowania po piasku i się bawienia w berka Justin złapał mnie za ręke i mnie przytrzymał przed sobą:
-Nie mogę dłużej zwlekać muszę zacząć tą rozmowe.- powiedział zdenerwowany Justin
-Justin o co chodzi? Od rana nie jesteś sobą.
-No bo ja ..........
Ciąg dalszy nastąpi .......
************
Siemano ponownie moi drodzy czytelnicy. Odrazu przepraszam za dwie rzeczy: 1. za błedy a 2. że takie krótkie. Znowu dedykacja dla Kamili mojej która nie mogła się doczekać tego rozdziału. Jak myslicie co chce powiedzieć Justin? Jak zareaguje Kate na to co on powie? Ciekawe czy to będzie dobra wiadomosć dla Kate czy zła ? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale. :* Bardzo proszę o komentarze to dla mnie bardzo ważne :*
-Ale ten pani chłopak się o panią troszczy.
-Ale to nie jest mój chłopak, to jest mój dobry przyjaciel.- powiedziałam zaklopotana.
-A to najmocniej przepraszam. Przyniose pani zaraz wyniki badań i wypis wraz z receptą na lekarstwa.-powiedział mój lekarz i odrazu odszedł.
Ja wraz z Justin weszłam do pokoju aby się uszykować. Ciekawe kto wybierał mi ciuchu. Ale podejrzewam ze Justin. Zabrałam torbę od niego i poszłam do łazienki się przebrać. Z torby wyciągnełam o to taki piękny komplet :


Z łazienki wróciłam po jakiś 15 minutach.Wiadomo musiałam sie jeszcze pomalować żeby nie bylo widac moich worów pod oczami. Justin siedział na łóżku i uważnie mi się przyglądał:
-Czemu się tak na mnie patrzysz? Jestem gdzies brudna czy co?-powiedziałam z niepewnością w głosie.
-Jesteś taka piękna że aż ..........-nagle przeszkodził mu lekarz. Justin spuścił głowę w dół i słuchał co mówi lekarz.
-Przepraszam że przeszkadzam ale mam pani wypis i wyniki badań. W wynikach nic nie widać nie pokojącego wiec na to wygląda że wszystko wróciło do normy. Po za tym bardzo ładnie pani wygląda. Życzę dużo zdrowia na przyszłość.- powiedział lekarz i wręczył mi potrzebne papiery i wyszedł. Justin tylko się spojrzał i uśmiechną.
- To co gotowa już?
-Tak możemy już jechać.
Wyszliśmy ze szpitala, Justin przymał mnie pod rękę ponieważ się bał że się wywróce i sobie coś zrobię, nawet mi torby podnieś bo powiedział ze jestem jeszcze słaba. Bardzo kochany jest, będzie kochanym mężem w przyszłości. Po dojściu do auta Justina otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Moją torbę wrzucił szybko do bagażnika i zaraz pojawił się za kierownicą:
-To gdzie Panią zawieść?- powiedział cwaniacko Justin.
-A gdzie mnie pan zabieże?
-A może nad jezioro pojedziemy? Chcę z tobą pogadać poważnie?
-Justin boję się ciebie jak chcesz zemną poważnie pogadać....- powiedziałam nie pewnie bo myślalam o tym co powiedział w tedy co byłam prawie nie przytomna.
-Nie bój sie na prawde. Tylko sie przejdziemy po plaży bo jest ciepło i pogadamy.
-No dobrze.
Jechaliśmy dobrą godzinę i wkoncu dojechaliśmy. Plaża była przepiekna chociaż było południe. Dobrze że było mało ludzi. Po jakieś godzinie spacerowania po piasku i się bawienia w berka Justin złapał mnie za ręke i mnie przytrzymał przed sobą:
-Nie mogę dłużej zwlekać muszę zacząć tą rozmowe.- powiedział zdenerwowany Justin
-Justin o co chodzi? Od rana nie jesteś sobą.
-No bo ja ..........
Ciąg dalszy nastąpi .......
************
Siemano ponownie moi drodzy czytelnicy. Odrazu przepraszam za dwie rzeczy: 1. za błedy a 2. że takie krótkie. Znowu dedykacja dla Kamili mojej która nie mogła się doczekać tego rozdziału. Jak myslicie co chce powiedzieć Justin? Jak zareaguje Kate na to co on powie? Ciekawe czy to będzie dobra wiadomosć dla Kate czy zła ? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale. :* Bardzo proszę o komentarze to dla mnie bardzo ważne :*
rozdział 6
Siedzimy w tym szpitalu już dobre dwie godziny i czekamy aż wyjdzie lekarz i coś nam powie o stanie Kate. Tak się o nią martwie jak o nikogo innego no oprócz moich dziadków i mamy. Wkońcu po jakimś czasie wyszedł lekarz z pokoju i odrazu jej rodzice zerwali się z siedzenia:
-Panie doktorze i co z nią jest? Wyjdzie z tego?-zapytała zdenerwowana mama.
-Spokojnie jej stan jest stabilny, straciła dużo krwi. Dla tego ma podawane jednostki. Spokojnie wyjdzie z tego. Proszę sie tak nie martwić na zapas. Jakby jakieś pytania czy coś to jestem u siebie w gabinecie.
-A czy mozna do niej wejść? - zapytałem nie pewnie.
-Tak można, ale nie wszyscy na raz. Ona jest przytomna , ale jest strasznie zmeczona i wyczerpana.- powiedział lekarz i odszedł gdzieś za rogiem.
Najpierw weszli rodzice , bo ja nie byłem w stanie. Cały czas mam obraz jak ona leży w kalurzy krwi w jej łazience. Więc ja jeszcze sobie poczekam na korytarzu dopuki jej rodzice nie wyjdą.
Oczami Kate.
Leżałam na tym białym i sterylnym łóżku. Było mi strasznie nie wygodnie, a na dodatek strasznie bolała mnie ręka i było mi słabo. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam i już myślałam że zobacze w nich Justina ale jednak nie, to byli rodzice.Mama od razu do mnie podbiegła i zaczęła mnie przytulać i się pytać dla czego to zrobiłam:
-Córcia czemu to zrobiłaś? Czemu chciałas się zabić?- zadawała pytania mama a ja nie byłam w stanie odpowiedzieć. Jedynie co powiedziałam to cichę przepraszam. Z czasem zaczełam sobie przypominać co się wczoraj działo. Przypomniałam sobie jak tak tam leżałam ale nic nei widziałam już jedynie co to słyszałam, to słyszałam bardzo dobrze mi znany głos a to był Justin. Słyszałam jak powiedział że, się wemnie zakochał i żebym go nie opuszczała. Chwila czy ja na pewno dobrze zrozumiałam? Czy on się wemnie zakochał? Teraz miałam dużo pytań w głowie.
-Mamuś......-zawołałam a mama sie zerwała z siedzenia.
- Coś się dzieje?-zapytała zmartwiona mama
-Nie nic się nie dzieje. Mam tylko pytanie czy przyjechał może Justin?
-Mała to on cię uratował. Ja z mamą siedzieliśmy w salonie jak nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Jak mama mu otworzyła to miał łzy w oczach jak mówił że napisałaś dziwnego smsa do niego. A jak nas zawołał na górę do ciebie to był tak zapłakany jak byś była jego całym światem-powiedział tata z uśmiechem na twarzy.-Justin siedzi na korytarzu już kilka godzin.
-A możesz go tu zawołać tatusiu ?
- Oczywiście już go wołam. Chodzi Paula zostawimy ich samych. Niech pogadają sobie. ( Paula mama Kate )-i wyszli z sali, a ja czekałam aż wejdzie Justin.
Wkońcu się doczekałam. Zobaczyłam w drzwiach Justina i odrazu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Pierwsze co zrobiłam to go prypuliłam najmocniej na świecie i wyszeptałam mu do ucha:
-Nigdy cię już nie opuszę.
Po jego twarzy było wydać ze się zawstydził a na jego policzkach można było dostrzec kolor czerwony. Gadałam z nim dobre 3 godziny, wkońcu przyszedł lekarz:
-A co tu tak wesoło? Pani Kate miała odpoczywać.-powiedział lekarz z założonymi rękami na klatce piersiowej.
-Tak wiem panie doktorze, ale przynim czuję się odrazu lepiej.-pokazałam palcem na chłopaka który siedział na krzesile obok mojego łóżka. Justin odrazu zaczoł się śmiać.
-To niech on może wogóle dzisiaj stąd nie wychodzi to wyzdrowiejesz do końca już i jutro wyjdziesz stąd.- zaśmiał sie lekarz.
-A proszę pana kiedy ona dostanie wypis ze szpitala?- zapytał Justn z niepewnością w głosie.
-Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro rano będzie już mogła jechać do domu, ale do szkoły pójdzie dopiero nie prędzej jak za miesiąc.
Gadałam jeszcze z Justinem dobrą godzine ale na zagarku zrobiła się już 22 wiec Justin powoli musiał się zbierać do domu:
-Justin chyba do domu musisz już jechać się wyspać.- powiedziałam troskliwie
-No dobrze, ale obiecuję że jutro po ciebie rano przyjadę i spędzimy ten dzień we dwójkę tylko.- powiedział to z cwaniackim wyrazem twarzy.- No to do jutra księżniczko.- I ucałował mnie na dowidzenia z policzek i zniknoł gdzieś za drzwiami.
Ja jeszcze tylko zadzwoniłam do mamy: ( J- ja , M-mama )
-J: Mamuś jutro dostaję wypis ze szpitala.
-M: To dobrze. O której po ciebie przyjechać?
-J: Nie musiće bo Justin po mnie przyjerzdza. Tylko mu napisze żeby przyjechał do was żebyście dali mu moje ciuchy.
-M: Dobrze córcia uszykuję coś dla ciebie do ubrania. Ale ten twój Justin się martwi o ciebie.
-J: Mamus o nie jest mój jeszcze.
-M: dobra dobra. Koniec musisz się wyspać. Śpij dobrze.
-J: Papa dobranoc . Ucałuj tatę.
No i sie rozłączłam. Jeszcze tylko napisałam smsa do justina żeby pamiętał o tym żeby zabrać moje rzeczy z domu. I po jakiś 20 minutach zasnełam w błogi sen.
Ciąg dalszy nastąpi.......
***********
Siemano ludziska. Co tam u was słychać ? U mnie bardzo dobrze. Mam nadzieję zę u was też. Ten rozdział dedykuję Kamili która wemnie wieży najbardziej :*:* Jak myślicie czy Kate będzie z Justinem? Co będzie po tym jak ona wyjdzie ze szpitala? Jaki dzien planuje Justin po wyjściu Kate ze szpitala? tego dowiecie się z tastępnym rozdziale. Do zobaczenia :D Czytasz komentuj to dla mnie ważne.
-Panie doktorze i co z nią jest? Wyjdzie z tego?-zapytała zdenerwowana mama.
-Spokojnie jej stan jest stabilny, straciła dużo krwi. Dla tego ma podawane jednostki. Spokojnie wyjdzie z tego. Proszę sie tak nie martwić na zapas. Jakby jakieś pytania czy coś to jestem u siebie w gabinecie.
-A czy mozna do niej wejść? - zapytałem nie pewnie.
-Tak można, ale nie wszyscy na raz. Ona jest przytomna , ale jest strasznie zmeczona i wyczerpana.- powiedział lekarz i odszedł gdzieś za rogiem.
Najpierw weszli rodzice , bo ja nie byłem w stanie. Cały czas mam obraz jak ona leży w kalurzy krwi w jej łazience. Więc ja jeszcze sobie poczekam na korytarzu dopuki jej rodzice nie wyjdą.
Oczami Kate.
Leżałam na tym białym i sterylnym łóżku. Było mi strasznie nie wygodnie, a na dodatek strasznie bolała mnie ręka i było mi słabo. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam i już myślałam że zobacze w nich Justina ale jednak nie, to byli rodzice.Mama od razu do mnie podbiegła i zaczęła mnie przytulać i się pytać dla czego to zrobiłam:
-Córcia czemu to zrobiłaś? Czemu chciałas się zabić?- zadawała pytania mama a ja nie byłam w stanie odpowiedzieć. Jedynie co powiedziałam to cichę przepraszam. Z czasem zaczełam sobie przypominać co się wczoraj działo. Przypomniałam sobie jak tak tam leżałam ale nic nei widziałam już jedynie co to słyszałam, to słyszałam bardzo dobrze mi znany głos a to był Justin. Słyszałam jak powiedział że, się wemnie zakochał i żebym go nie opuszczała. Chwila czy ja na pewno dobrze zrozumiałam? Czy on się wemnie zakochał? Teraz miałam dużo pytań w głowie.
-Mamuś......-zawołałam a mama sie zerwała z siedzenia.
- Coś się dzieje?-zapytała zmartwiona mama
-Nie nic się nie dzieje. Mam tylko pytanie czy przyjechał może Justin?
-Mała to on cię uratował. Ja z mamą siedzieliśmy w salonie jak nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Jak mama mu otworzyła to miał łzy w oczach jak mówił że napisałaś dziwnego smsa do niego. A jak nas zawołał na górę do ciebie to był tak zapłakany jak byś była jego całym światem-powiedział tata z uśmiechem na twarzy.-Justin siedzi na korytarzu już kilka godzin.
-A możesz go tu zawołać tatusiu ?
- Oczywiście już go wołam. Chodzi Paula zostawimy ich samych. Niech pogadają sobie. ( Paula mama Kate )-i wyszli z sali, a ja czekałam aż wejdzie Justin.
Wkońcu się doczekałam. Zobaczyłam w drzwiach Justina i odrazu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Pierwsze co zrobiłam to go prypuliłam najmocniej na świecie i wyszeptałam mu do ucha:
-Nigdy cię już nie opuszę.
Po jego twarzy było wydać ze się zawstydził a na jego policzkach można było dostrzec kolor czerwony. Gadałam z nim dobre 3 godziny, wkońcu przyszedł lekarz:
-A co tu tak wesoło? Pani Kate miała odpoczywać.-powiedział lekarz z założonymi rękami na klatce piersiowej.
-Tak wiem panie doktorze, ale przynim czuję się odrazu lepiej.-pokazałam palcem na chłopaka który siedział na krzesile obok mojego łóżka. Justin odrazu zaczoł się śmiać.
-To niech on może wogóle dzisiaj stąd nie wychodzi to wyzdrowiejesz do końca już i jutro wyjdziesz stąd.- zaśmiał sie lekarz.
-A proszę pana kiedy ona dostanie wypis ze szpitala?- zapytał Justn z niepewnością w głosie.
-Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro rano będzie już mogła jechać do domu, ale do szkoły pójdzie dopiero nie prędzej jak za miesiąc.
Gadałam jeszcze z Justinem dobrą godzine ale na zagarku zrobiła się już 22 wiec Justin powoli musiał się zbierać do domu:
-Justin chyba do domu musisz już jechać się wyspać.- powiedziałam troskliwie
-No dobrze, ale obiecuję że jutro po ciebie rano przyjadę i spędzimy ten dzień we dwójkę tylko.- powiedział to z cwaniackim wyrazem twarzy.- No to do jutra księżniczko.- I ucałował mnie na dowidzenia z policzek i zniknoł gdzieś za drzwiami.
Ja jeszcze tylko zadzwoniłam do mamy: ( J- ja , M-mama )
-J: Mamuś jutro dostaję wypis ze szpitala.
-M: To dobrze. O której po ciebie przyjechać?
-J: Nie musiće bo Justin po mnie przyjerzdza. Tylko mu napisze żeby przyjechał do was żebyście dali mu moje ciuchy.
-M: Dobrze córcia uszykuję coś dla ciebie do ubrania. Ale ten twój Justin się martwi o ciebie.
-J: Mamus o nie jest mój jeszcze.
-M: dobra dobra. Koniec musisz się wyspać. Śpij dobrze.
-J: Papa dobranoc . Ucałuj tatę.
No i sie rozłączłam. Jeszcze tylko napisałam smsa do justina żeby pamiętał o tym żeby zabrać moje rzeczy z domu. I po jakiś 20 minutach zasnełam w błogi sen.
Ciąg dalszy nastąpi.......
***********
Siemano ludziska. Co tam u was słychać ? U mnie bardzo dobrze. Mam nadzieję zę u was też. Ten rozdział dedykuję Kamili która wemnie wieży najbardziej :*:* Jak myślicie czy Kate będzie z Justinem? Co będzie po tym jak ona wyjdzie ze szpitala? Jaki dzien planuje Justin po wyjściu Kate ze szpitala? tego dowiecie się z tastępnym rozdziale. Do zobaczenia :D Czytasz komentuj to dla mnie ważne.
środa, 19 lutego 2014
rozdział 5
Obudziłam się o 9. Leżałam w wielkim łóżku, a na przeciwko łóżka spał Justin na kanapie. Zaczęłam go budzić po cichu :
-Justin! - szepnęłam. Ten tylko przewrócił się na drugi bok. Jeden raz i drugi i trzeci i nic , więc się wkurzyłam i krzyknełam głośniej:
-Justin wstawaj !!!!! - on aż spadł z łóżka, a ja się poderwałam z łóżka i do niego podbiegłam, klękłam koło niego - nic ci nie jest ? i dlaczego śpisz na kanapie , jak masz swoje łóżko w pokoju obok?
-Ja cię przepraszam ale.... tak się na ciebie patrzyłem jak pięknie śpisz że sam zasnełem.-zaczerwienił sie Justin.
Jeszcze chwile pogadaliśmy, wymieniliśmy się numerami telefonów i poszłam do łazienki sie ubrać w strój z wczorajszego fatalnego dnia. Po zjedzeniu śniadania którą zamówił JB do apartamentu, odwiuzł mnie do mojego domu. Pod domem jeszcze chwile pogadaliśmy i umówiliśmy się że on mnie zaprasza na kolacje jako przeprosiny za poranek. No i poszłam do domu, stojąc prze drzwiach pomachałam mu jeszcze no i weszłam po tem do domu. Wchodząc do salonu nie obeszło się bez masy pytani kto mnie przywiuzł?, a gdzie krystian?, i tak dalej i tak dalej. Mnustwo było tych pytani, a ja im odpowiedziałam krótko i na temat:
-Mamo i tato krystian mnie zdradzał od dłuższego czasu. A ten chłopak który mnie przywiuzł to Justin mój przyjaciel u którego wczoraj nocowałam bo nie chciałam wracać do domu.- powiedziałam ze łzami w oczach i odrazu podbiegła do mnie mama i mnie przytuliła nic nie mówiąc. Tata z tego co widziałam był strasznie wkurzony bo walną ręką o stół w kuchni.
Po tem poszłam prosto do swojego pokoju. Wchodząc do pokoju oparłam się o drzwi i zobaczyłam zdjęcia moje i tego zdrajcy. Momentalnie się załamałam i osunełam się na podłoge.
Wstałam z podłogi i poszłam się do łazienki umyć. Po szybkim przysznicu ubrałam się w dresy i wyszłam z łazienki. Podeszłam do komody i zwaliłam wszystkie zdjęcia na podłoge , szklane ramki się potłukły. I znowu zalała mnie fala łez, upadłam na kolana. Wstałam z podłogi i poszłam na łóżko na którym leżał telefon. Napisałam smsa do Justina: ,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( " Wysłałam z łóżka, zabrałam kawałet szkła i poszłam do łazięki. Usiadłam na podłodze opierając się o wanne. Zrobiłam kilka kresek na nadgarsku szkłem, krew zaczeła lecieć tak samo jak moje łzy. Po jakiś 20 minutach koło mojej ręki pociętej była wielka kałóża krwi a mi było słabo. Usłyszałam kroki w moim pokoju , ale nie byłam w stanie już krzyczeć. Było mi już czarno przed oczami.
Oczami Justina.
Jest godzina 16, siedzę sobie z mamą w salonie i oglądamy film pt,, Last song". W pewnym momęcie dostałem smsa od osoby w której się chyba zakochałem. Po otworzeniu wiadomości zamurowało mnie ,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( ". Czy ona się złaśnie zemną pożegnała? Co ona zrobiła? Momentalnie kilka łez spłyneło mi po policzku i zerwałem sie na proste nogi. Moja mama nie wiedziała co się dzieje zemną. W biegu złapałem za kluczyki i wybiegłem z domu kierując się w stronę samochodu. Nie patrząc na przepisy jakie panowały na drodze, pędziłem do niej jak wariat. A jak sobie coś zrobiła? Co ja wtedy zrobię z sobą? Właśnie podjechałem pod jej dom. Wybiegłem z samochodu jak oparzony i pobiegłem do jej drzwi wejściowych i zaczełam w nie walić. Otworzyła mi jej mama:
-Co się dzieje młody człowieku że tak uderzasz w te drzwi?
-Dzień dobry. Przepraszam ża moje zachowanie ale czy jest Kate w domu bo dostałem bardzo dziwnego smsa i chciałem to sprawdzić ? - jej mama się na mnie patrzyła jak na wariata jakegoś.
-Tak jest, siedzi spokojnie u siebie w pokoju. Po schodach i drugie drzwi na lewo. - powiedziała spokojnie jak gdyby nic. Może ona nic nie wiedziała? Nie wiem mniejsza z tym ja sie musze upewnić.
Wbiegłem po schodach na górę i z wskazówkami jej mamy trafiłem do jej pokoju. Zapukałem kilka razy, ale nikt się nie odezwał więc weszłem do środka. W pokoju nikogo nie było, a jej mama mówiła że jest w pokoju. Zobaczyłem że drzwi od łazienki są lekko uchylone więc je otworzyłem. To co zobaczyłem zamurowało mnie, a łzy zaczeły spływać po moich policzkach coraz bardziej. Zobaczyłem Kate leżącom w kałuży krwi. Nie wiedziałem co mam robić czy zawołać jej rodziców czy podbiec do niej. Ale postanowiłem że zrobie to i to:
-Pomocy!!!! Proszę tu przybiec!!!! Proszę !!!-wydarłem się przez łzy.
Podbiegłem do niej i zaczełem sprawdzać czy żyje. Dzięki bogu wyszułem puls. Położyłem jej głowe na kolanach, a na jej nadgarsku przywiązałem kawałek ręcznika żeby zatamować krwawienie. Zaczołem do niej mówić za nim przyszli jej rodzice:
-Kate nie zostawiaj mnie proszę. żakochałem się w tobie i nie możesz mnie teraz zostawić. Błagam cię.- Nagle usłyszałem w pokoju kroki i głsy.
- W łazience szybko tutaj proszę- wydarłem się przez łzy.
Wszystko szybko się toczyło. Zaraz przyjechała karetka i ją zabrali do szpitala. Odrazu tam pojechałem z jej rodzicami.
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce......
*********
Witam wszystkich po długiej przerwie. Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale nie mialam czasu i tak jakby z tego wszystkiego zapomniałam o tym blogu :(
Jak myślicie że Kate przeżyje? Co zrobi Justin? I czy Oni będą razem? Czekam na komentarze :) Do zobaczenia wkrótce :D
-Justin! - szepnęłam. Ten tylko przewrócił się na drugi bok. Jeden raz i drugi i trzeci i nic , więc się wkurzyłam i krzyknełam głośniej:
-Justin wstawaj !!!!! - on aż spadł z łóżka, a ja się poderwałam z łóżka i do niego podbiegłam, klękłam koło niego - nic ci nie jest ? i dlaczego śpisz na kanapie , jak masz swoje łóżko w pokoju obok?
-Ja cię przepraszam ale.... tak się na ciebie patrzyłem jak pięknie śpisz że sam zasnełem.-zaczerwienił sie Justin.
Jeszcze chwile pogadaliśmy, wymieniliśmy się numerami telefonów i poszłam do łazienki sie ubrać w strój z wczorajszego fatalnego dnia. Po zjedzeniu śniadania którą zamówił JB do apartamentu, odwiuzł mnie do mojego domu. Pod domem jeszcze chwile pogadaliśmy i umówiliśmy się że on mnie zaprasza na kolacje jako przeprosiny za poranek. No i poszłam do domu, stojąc prze drzwiach pomachałam mu jeszcze no i weszłam po tem do domu. Wchodząc do salonu nie obeszło się bez masy pytani kto mnie przywiuzł?, a gdzie krystian?, i tak dalej i tak dalej. Mnustwo było tych pytani, a ja im odpowiedziałam krótko i na temat:
-Mamo i tato krystian mnie zdradzał od dłuższego czasu. A ten chłopak który mnie przywiuzł to Justin mój przyjaciel u którego wczoraj nocowałam bo nie chciałam wracać do domu.- powiedziałam ze łzami w oczach i odrazu podbiegła do mnie mama i mnie przytuliła nic nie mówiąc. Tata z tego co widziałam był strasznie wkurzony bo walną ręką o stół w kuchni.
Po tem poszłam prosto do swojego pokoju. Wchodząc do pokoju oparłam się o drzwi i zobaczyłam zdjęcia moje i tego zdrajcy. Momentalnie się załamałam i osunełam się na podłoge.
Wstałam z podłogi i poszłam się do łazienki umyć. Po szybkim przysznicu ubrałam się w dresy i wyszłam z łazienki. Podeszłam do komody i zwaliłam wszystkie zdjęcia na podłoge , szklane ramki się potłukły. I znowu zalała mnie fala łez, upadłam na kolana. Wstałam z podłogi i poszłam na łóżko na którym leżał telefon. Napisałam smsa do Justina: ,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( " Wysłałam z łóżka, zabrałam kawałet szkła i poszłam do łazięki. Usiadłam na podłodze opierając się o wanne. Zrobiłam kilka kresek na nadgarsku szkłem, krew zaczeła lecieć tak samo jak moje łzy. Po jakiś 20 minutach koło mojej ręki pociętej była wielka kałóża krwi a mi było słabo. Usłyszałam kroki w moim pokoju , ale nie byłam w stanie już krzyczeć. Było mi już czarno przed oczami.
Oczami Justina.
Jest godzina 16, siedzę sobie z mamą w salonie i oglądamy film pt,, Last song". W pewnym momęcie dostałem smsa od osoby w której się chyba zakochałem. Po otworzeniu wiadomości zamurowało mnie ,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( ". Czy ona się złaśnie zemną pożegnała? Co ona zrobiła? Momentalnie kilka łez spłyneło mi po policzku i zerwałem sie na proste nogi. Moja mama nie wiedziała co się dzieje zemną. W biegu złapałem za kluczyki i wybiegłem z domu kierując się w stronę samochodu. Nie patrząc na przepisy jakie panowały na drodze, pędziłem do niej jak wariat. A jak sobie coś zrobiła? Co ja wtedy zrobię z sobą? Właśnie podjechałem pod jej dom. Wybiegłem z samochodu jak oparzony i pobiegłem do jej drzwi wejściowych i zaczełam w nie walić. Otworzyła mi jej mama:
-Co się dzieje młody człowieku że tak uderzasz w te drzwi?
-Dzień dobry. Przepraszam ża moje zachowanie ale czy jest Kate w domu bo dostałem bardzo dziwnego smsa i chciałem to sprawdzić ? - jej mama się na mnie patrzyła jak na wariata jakegoś.
-Tak jest, siedzi spokojnie u siebie w pokoju. Po schodach i drugie drzwi na lewo. - powiedziała spokojnie jak gdyby nic. Może ona nic nie wiedziała? Nie wiem mniejsza z tym ja sie musze upewnić.
Wbiegłem po schodach na górę i z wskazówkami jej mamy trafiłem do jej pokoju. Zapukałem kilka razy, ale nikt się nie odezwał więc weszłem do środka. W pokoju nikogo nie było, a jej mama mówiła że jest w pokoju. Zobaczyłem że drzwi od łazienki są lekko uchylone więc je otworzyłem. To co zobaczyłem zamurowało mnie, a łzy zaczeły spływać po moich policzkach coraz bardziej. Zobaczyłem Kate leżącom w kałuży krwi. Nie wiedziałem co mam robić czy zawołać jej rodziców czy podbiec do niej. Ale postanowiłem że zrobie to i to:
-Pomocy!!!! Proszę tu przybiec!!!! Proszę !!!-wydarłem się przez łzy.
Podbiegłem do niej i zaczełem sprawdzać czy żyje. Dzięki bogu wyszułem puls. Położyłem jej głowe na kolanach, a na jej nadgarsku przywiązałem kawałek ręcznika żeby zatamować krwawienie. Zaczołem do niej mówić za nim przyszli jej rodzice:
-Kate nie zostawiaj mnie proszę. żakochałem się w tobie i nie możesz mnie teraz zostawić. Błagam cię.- Nagle usłyszałem w pokoju kroki i głsy.
- W łazience szybko tutaj proszę- wydarłem się przez łzy.
Wszystko szybko się toczyło. Zaraz przyjechała karetka i ją zabrali do szpitala. Odrazu tam pojechałem z jej rodzicami.
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce......
*********
Witam wszystkich po długiej przerwie. Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale nie mialam czasu i tak jakby z tego wszystkiego zapomniałam o tym blogu :(
Jak myślicie że Kate przeżyje? Co zrobi Justin? I czy Oni będą razem? Czekam na komentarze :) Do zobaczenia wkrótce :D
niedziela, 10 lutego 2013
rozdział 4
Czwartek:
Dziwnie jest się nie spotykać od kilku dni z osobą którą się
kocha, a to wszystko przez jego głupotę. A miało być tak pięknie, jak to każdy
mówi. Każdy na pewno teraz sobie zadaje pytania typu ,,Czy oni zerwali?"
. ,,Czy oni nie są już razem?". ,,Jak to się stało?". Cofnijmy się w czasie o kilka dni. Do dnia
całego wydarzenia, przez które zrujnowało się moje życie. A zaczęła nowa
miłości♥.
******************************
Kilka dni wcześniej:
Krystian dzisiaj zaprosił mnie na kolacje aby uczcić naszą
rocznice. Jesteśmy ze sobą już rok. To miał być nasz piękny wieczór, on nawet
zarezerwował pokuj w hotelu. Ale się pomyliłam co do niego.
Była godzina 14:06 a umówiliśmy się na 19 że spotkamy się w
dość drogiej restauracji na miesicie. Więc miałam trochę czasu na wyszykowanie
się. Postanowiłam że wezmę długą i relaksacyjną kąpiel w pianie. Najpierw wybrałam
ciuchy w które się ubiorę, wybrałam piękną niebieską sukienkę (http://www.photoblog.pl/oryginalfashion/archiwum#strona-1
). Poszłam do łazienki aby zrobić to co zaplanowałam. Ciuchy położyłam na
szafce obok drzwi i podeszłam do wanny żeby napuścić wody. Do wody nalałam dużo
różnych olejków zapachowych. Rozebrałam się i weszła do wanny , woda sięgała po
szyje. Po około 45 minut siedzenia postanowiłam umyć włosy. Nalałam sobie na
rękę mój ulubiony szampon i zaczęłam wcierać do w głowę. Później dokładnie
spłukałam głowę i wypuściłam wodę z wanny. Wyszłam i ręcznikiem jednym owinęłam się pod
pachami, a drugim owinęłam głowę w turban. Dokładnie wytarłam ciało i włosy,
potem założyłam świeżą bieliznę. Mokre ręczniki powiesiłam na suszarce do
prania żeby wyschły. Włosy wysuszyłam i ładnie upięłam w koka. Umalowałam się
dość mocno jak na mnie. Po uczesaniu się i umalowaniu ubrałam wcześniej
przygotowaną sukienkę i buty i wyszłam z łazienki. Podeszłam do łóżka na którym
leżała torebka i wyjęłam z niej telefon żeby zobaczyć która jest godzina. Była
godzina 17:45 więc postanowiłam że już pójdę powoli. Zeszłam powoli po schodach
i poszłam do salonu w którym siedzieli rodzice:
-Mamo i tako ja wychodzę i nie wrócę dzisiaj na noc , tak
jak wam wczoraj mówiłam.
-Dobrze............-i nie dokończyła mama swojej wypowiedzi.
-Co? Rozmazałam się na twarzy?
-Nie, po prostu pięknie wyglądasz.-Podeszła do mnie mama i mnie przytuliła.
Żeby nie być złą córką to i podeszłam do taty i dałam mu
całusa w polika .Jak juz stałam przy drzwiach i zakładałam płaszczyk to
usłyszałam od taty:
-Tylko pamiętaj że my jeszcze nie chcemy być dziadkami !!!!
-Tak wiem zabezpieczenie jest najważniejsze , pamiętam!
I wyszłam z domu. Na zegarku była 18 więc miałam jeszcze
godzinę do kolacji z Krystianem. Do tej restauracji miałam może z 30 minut
piechotą. Więc się za bardzo nie śpieszyłam bo i tak wiedziałam że będę przed czasem .
Weszłam do tej restauracji i to co zobaczyłam przerosło
mnie. Krystian siedział przy stoliku z jakąś młodą dziewczyną i się z nią
całuje :
-Krystian co ty do jasnej cholery tutaj robisz?-
powiedziałam oburzona
-Kochanie to nie tak jak myślisz!!!
-A całowanie to co to jest? Twoim zdaniem to nie jest
zdrada? A ja cie kochałam!!!:(
-Misiek o czym ta dziewczyna mówi?- powiedziała dziewczyna.
-Kochanie poczekaj chwile .
-Do której mówisz ?- powiedziałam
-Kasia poczekaj!!!- krzyknął za mną jak wychodziłam , a
przed ten walnęłam go w twarz.
Biegłam przed siebie tak przez pół miasta, do biegłam do jakiegoś
parku sama nie wiem gdzie on się znajdywał. Buty trzymałam w ręku bo mnie
strasznie nogi bolały, więc je zdjęłam. Usiadłam pod jakimś drzewem i kolana
podciągnęłam pod brodę. Siedziałam tak i siedziałam dobrą godzinę. I nagle
poczułam jakąś dłoń na ramieniu , strasznie się przestraszyłam. Poderwałam się
z ziemi i nie mogłam uwierzyć że to był on. Jak otarłam oczy to zobaczyłam że
to jest Justin Bieber. Na dodatek zemną rozmawiał:
-Czemu siedzisz tutaj samo pod drzewem o tak późnej godzinie
i jeszcze płaczesz? - zapytał mnie trzymając mnie za ręce.
-Nic po prostu dzisiaj rozstałam z moim chłopakiem w naszą
pierwszą rocznice.- jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Widać że nie zasługiwał na taką piękną kobietę jak ty!
-może i masz racje?- zapytałam go powoli się uśmiechając .
-no i widzisz już ci się uśmiech pojawił, mam pytanie może
usiądziemy i pogadamy ?
-z chęcią z tobą pogadam i usiądę
I poszliśmy kawałek ścieżką do pierwszej lepszej ławki:
-Może mi powiesz jak masz na imię? Ja ci się nie musze na
pewno przedstawiać?- zapytał się z uśmiechem na twarzy.
- Nie musisz sie przedstawiać Justin , a ja mam na imię Kasia jest to polskie imię ale możesz mówić do
mnie Katherine.
-A więc Katherina jak długo mieszkasz w Kanadzie , bo jak
masz polskie imię to czyli mieszkałaś kiedyś w Polsce ?
-Już nie długo będzie 2 lata jak sie tu przeprowadziliśmy do
Kanady, rodzice tu dostali prace a dla mnie to była okazja aby chodzić tu do
dobrej szkoły fryzjerskiej.- opowiedziałam mu całą historie w skrócie.
-A ile masz lat? Ja teraz skończę 19 w marcu. Sorry że cię tak wypytuje ale jesteś fajną
dziewczyną- Justin się zarumienił jak to mówił.
-Ja w lipcu skończę 18 lat. I ty tez jesteś fajny jak na
chłopaka który pociesz dziewczynę po rozstaniu!
Spojrzałam na telefon była godzina 21:49. Ale wiedziałam że
do domu mi się nie śpieszy ponieważ miałam spać dzisiaj w hotelu z Krystianem,
po naszej kolacji . A że wzięłam ze sobą
cały portfel więc mogłam iść sama do hotelu i wrócić rano dopiero do domu. Ale
nie wiedziałam gdzie tu jest dobry hotel:
-Justin mam pytanie nie typowe ale jednak. Gdzie tu jest
dobry hotel?
-A czemu hotel myślałem że do domu pójdziesz?
-Chcę wszystko przemyśleć na spokojnie, ale i tak bym
dzisiaj noc w hotelu spędziła.
-Tak zawiozę cię do hotelu w którym ja się zatrzymałem na
dwa dni. I jak będziesz chciała nie marnować pieniędzy to w moim apartamencie
jest jeszcze jeden wolny pokuj. I nie bój się bo jestem w nim tylko ja.
-Jest mi bardzo miło z twojej propozycji, ale nie będzie ci
to przeszkadzać?
-Nie i tak jeden pokuj jest wolny.- odpowiedział
zawstydzony.
-No to dobrze skorzystam z twojej propozycji.
Założyłam moje buty i poszliśmy do jego samochodu który stał
nie daleko parku. I pojechaliśmy do tego hotelu. Był bardzo piękny i tak samo
jak Justin. Tak, bardzo mi się on podoba. Weszliśmy do środka i poszliśmy do
windy. Wjechaliśmy na 6 piętro czyli ostatnie, i ruszyliśmy do apartamentu.
Justin dał mi swoją koszulkę bo nie miałam w czym spać. Jeszcze chwile po
oglądaliśmy tv, ja już zasypiałam oparta o ramię Justina. Więc mnie zaniósł do
mojego pokoju. I tak sie skończył ten dzień, spędzony z chłopakiem ale nie tym
z którym miałam. Może kiedyś to się stanie tak jak chciałam, zobaczymy.
***********************************************
I o to kolejny rozdział. Nie wiem czy fajny, to wy musicie
ocenić. Przeczytałeś to skomentuj, dla mnie to ważne.
sobota, 9 lutego 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
