Siedzimy w tym szpitalu już dobre dwie godziny i czekamy aż wyjdzie lekarz i coś nam powie o stanie Kate. Tak się o nią martwie jak o nikogo innego no oprócz moich dziadków i mamy. Wkońcu po jakimś czasie wyszedł lekarz z pokoju i odrazu jej rodzice zerwali się z siedzenia:
-Panie doktorze i co z nią jest? Wyjdzie z tego?-zapytała zdenerwowana mama.
-Spokojnie jej stan jest stabilny, straciła dużo krwi. Dla tego ma podawane jednostki. Spokojnie wyjdzie z tego. Proszę sie tak nie martwić na zapas. Jakby jakieś pytania czy coś to jestem u siebie w gabinecie.
-A czy mozna do niej wejść? - zapytałem nie pewnie.
-Tak można, ale nie wszyscy na raz. Ona jest przytomna , ale jest strasznie zmeczona i wyczerpana.- powiedział lekarz i odszedł gdzieś za rogiem.
Najpierw weszli rodzice , bo ja nie byłem w stanie. Cały czas mam obraz jak ona leży w kalurzy krwi w jej łazience. Więc ja jeszcze sobie poczekam na korytarzu dopuki jej rodzice nie wyjdą.
Oczami Kate.
Leżałam na tym białym i sterylnym łóżku. Było mi strasznie nie wygodnie, a na dodatek strasznie bolała mnie ręka i było mi słabo. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam i już myślałam że zobacze w nich Justina ale jednak nie, to byli rodzice.Mama od razu do mnie podbiegła i zaczęła mnie przytulać i się pytać dla czego to zrobiłam:
-Córcia czemu to zrobiłaś? Czemu chciałas się zabić?- zadawała pytania mama a ja nie byłam w stanie odpowiedzieć. Jedynie co powiedziałam to cichę przepraszam. Z czasem zaczełam sobie przypominać co się wczoraj działo. Przypomniałam sobie jak tak tam leżałam ale nic nei widziałam już jedynie co to słyszałam, to słyszałam bardzo dobrze mi znany głos a to był Justin. Słyszałam jak powiedział że, się wemnie zakochał i żebym go nie opuszczała. Chwila czy ja na pewno dobrze zrozumiałam? Czy on się wemnie zakochał? Teraz miałam dużo pytań w głowie.
-Mamuś......-zawołałam a mama sie zerwała z siedzenia.
- Coś się dzieje?-zapytała zmartwiona mama
-Nie nic się nie dzieje. Mam tylko pytanie czy przyjechał może Justin?
-Mała to on cię uratował. Ja z mamą siedzieliśmy w salonie jak nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Jak mama mu otworzyła to miał łzy w oczach jak mówił że napisałaś dziwnego smsa do niego. A jak nas zawołał na górę do ciebie to był tak zapłakany jak byś była jego całym światem-powiedział tata z uśmiechem na twarzy.-Justin siedzi na korytarzu już kilka godzin.
-A możesz go tu zawołać tatusiu ?
- Oczywiście już go wołam. Chodzi Paula zostawimy ich samych. Niech pogadają sobie. ( Paula mama Kate )-i wyszli z sali, a ja czekałam aż wejdzie Justin.
Wkońcu się doczekałam. Zobaczyłam w drzwiach Justina i odrazu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Pierwsze co zrobiłam to go prypuliłam najmocniej na świecie i wyszeptałam mu do ucha:
-Nigdy cię już nie opuszę.
Po jego twarzy było wydać ze się zawstydził a na jego policzkach można było dostrzec kolor czerwony. Gadałam z nim dobre 3 godziny, wkońcu przyszedł lekarz:
-A co tu tak wesoło? Pani Kate miała odpoczywać.-powiedział lekarz z założonymi rękami na klatce piersiowej.
-Tak wiem panie doktorze, ale przynim czuję się odrazu lepiej.-pokazałam palcem na chłopaka który siedział na krzesile obok mojego łóżka. Justin odrazu zaczoł się śmiać.
-To niech on może wogóle dzisiaj stąd nie wychodzi to wyzdrowiejesz do końca już i jutro wyjdziesz stąd.- zaśmiał sie lekarz.
-A proszę pana kiedy ona dostanie wypis ze szpitala?- zapytał Justn z niepewnością w głosie.
-Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro rano będzie już mogła jechać do domu, ale do szkoły pójdzie dopiero nie prędzej jak za miesiąc.
Gadałam jeszcze z Justinem dobrą godzine ale na zagarku zrobiła się już 22 wiec Justin powoli musiał się zbierać do domu:
-Justin chyba do domu musisz już jechać się wyspać.- powiedziałam troskliwie
-No dobrze, ale obiecuję że jutro po ciebie rano przyjadę i spędzimy ten dzień we dwójkę tylko.- powiedział to z cwaniackim wyrazem twarzy.- No to do jutra księżniczko.- I ucałował mnie na dowidzenia z policzek i zniknoł gdzieś za drzwiami.
Ja jeszcze tylko zadzwoniłam do mamy: ( J- ja , M-mama )
-J: Mamuś jutro dostaję wypis ze szpitala.
-M: To dobrze. O której po ciebie przyjechać?
-J: Nie musiće bo Justin po mnie przyjerzdza. Tylko mu napisze żeby przyjechał do was żebyście dali mu moje ciuchy.
-M: Dobrze córcia uszykuję coś dla ciebie do ubrania. Ale ten twój Justin się martwi o ciebie.
-J: Mamus o nie jest mój jeszcze.
-M: dobra dobra. Koniec musisz się wyspać. Śpij dobrze.
-J: Papa dobranoc . Ucałuj tatę.
No i sie rozłączłam. Jeszcze tylko napisałam smsa do justina żeby pamiętał o tym żeby zabrać moje rzeczy z domu. I po jakiś 20 minutach zasnełam w błogi sen.
Ciąg dalszy nastąpi.......
***********
Siemano ludziska. Co tam u was słychać ? U mnie bardzo dobrze. Mam nadzieję zę u was też. Ten rozdział dedykuję Kamili która wemnie wieży najbardziej :*:* Jak myślicie czy Kate będzie z Justinem? Co będzie po tym jak ona wyjdzie ze szpitala? Jaki dzien planuje Justin po wyjściu Kate ze szpitala? tego dowiecie się z tastępnym rozdziale. Do zobaczenia :D Czytasz komentuj to dla mnie ważne.
Fajna historia i pisz dalej:) zwracaj uwagę na błędy i możesz opisywać więcej co sie dzieje, a nie "po 2 godzinach..." pisz co sie dzieje, to będzie bardziej interesujące:) nie jest źle więc pisz dalej+ zapraszam do mnie playiing-with-fire.blogspot.com:)
OdpowiedzUsuń@maooho
tak wiem że są błędy za to bardzo przepraszam :( ja dopiero zaczynam ale obiecuję że się poprawie :) dziękuje za rady :P
Usuń