czwartek, 20 lutego 2014

rozdział 7 :)

 Nadszedł ranek. Obudziłam się równo z promieniami słońca które akurat zaczeły padać do mojego pokoju szpitalnego. Justin napisał mi smsa że będzie o 9 z moimi ciuchami od mamy. Jest godzina 8 więc miałam jeszcze godzinę, a ja nie miałam co robić. Dobrze że lekarz zaraz przyszedł na obchud i żeby zabrać mnie na poranne badania. Z badań wróciłam o 9:05. Na korytarzu czekał Justin z wielkim uśmiechem na twarzy. Jak nas lekarz zobaczył to powiedział:
-Ale ten pani chłopak się o panią troszczy.
-Ale to nie jest mój chłopak, to jest mój dobry przyjaciel.- powiedziałam zaklopotana.
-A to najmocniej przepraszam. Przyniose pani zaraz wyniki badań i wypis wraz z receptą na lekarstwa.-powiedział mój lekarz i odrazu odszedł.
Ja wraz z Justin weszłam do pokoju aby się uszykować. Ciekawe kto wybierał mi ciuchu. Ale podejrzewam ze Justin. Zabrałam torbę od niego i poszłam do łazienki się przebrać. Z torby wyciągnełam o to taki piękny komplet :

                                                              
Z łazienki wróciłam po jakiś 15 minutach.Wiadomo musiałam sie jeszcze pomalować żeby nie bylo widac moich worów pod oczami. Justin siedział na łóżku i uważnie mi się przyglądał:
-Czemu się tak na mnie patrzysz? Jestem gdzies brudna czy co?-powiedziałam z niepewnością w głosie.
-Jesteś taka piękna że aż ..........-nagle przeszkodził mu lekarz. Justin spuścił głowę w dół i słuchał co mówi lekarz.
-Przepraszam że przeszkadzam ale mam pani wypis i wyniki badań. W wynikach nic nie widać nie pokojącego wiec na to wygląda że wszystko wróciło do normy. Po za tym bardzo ładnie pani wygląda. Życzę dużo zdrowia na przyszłość.- powiedział lekarz i wręczył mi potrzebne papiery i wyszedł. Justin tylko się spojrzał i uśmiechną.
- To co gotowa już?
-Tak możemy już jechać.
Wyszliśmy ze szpitala, Justin przymał mnie pod rękę ponieważ się bał że się wywróce i sobie coś zrobię, nawet mi torby podnieś bo powiedział ze jestem jeszcze słaba. Bardzo kochany jest, będzie kochanym mężem w przyszłości. Po dojściu do auta Justina otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Moją torbę wrzucił szybko do bagażnika i zaraz pojawił się za kierownicą:
-To gdzie Panią zawieść?- powiedział cwaniacko Justin.
-A gdzie mnie pan zabieże?
-A może nad jezioro pojedziemy? Chcę z tobą pogadać poważnie?
-Justin boję się ciebie jak chcesz zemną poważnie pogadać....- powiedziałam nie pewnie bo myślalam o tym co powiedział w tedy co byłam prawie nie przytomna.
-Nie bój sie na prawde. Tylko sie przejdziemy po plaży bo jest ciepło i pogadamy.
-No dobrze.
Jechaliśmy dobrą godzinę i wkoncu dojechaliśmy. Plaża była przepiekna chociaż było południe. Dobrze że było mało ludzi. Po jakieś godzinie spacerowania po piasku i się bawienia w berka Justin złapał mnie za ręke i mnie przytrzymał przed sobą:
-Nie mogę dłużej zwlekać muszę zacząć tą rozmowe.- powiedział zdenerwowany Justin
-Justin o co chodzi? Od rana nie jesteś sobą.
-No bo ja ..........
Ciąg dalszy nastąpi .......
                        ************
Siemano ponownie moi drodzy czytelnicy. Odrazu przepraszam za dwie rzeczy: 1. za błedy a 2. że takie krótkie. Znowu dedykacja dla Kamili mojej która nie mogła się doczekać tego rozdziału. Jak myslicie co chce powiedzieć Justin? Jak zareaguje Kate na to co on powie? Ciekawe czy to będzie dobra wiadomosć dla Kate czy zła ? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale. :* Bardzo proszę o komentarze to dla mnie bardzo ważne :*




2 komentarze:

  1. Na pewno powie jej, że się zakochał:) czekam na następny;*

    @maooho

    OdpowiedzUsuń