niedziela, 10 lutego 2013

rozdział 4


Czwartek:

Dziwnie jest się nie spotykać od kilku dni z osobą którą się kocha, a to wszystko przez jego głupotę. A miało być tak pięknie, jak to każdy mówi. Każdy na pewno teraz sobie zadaje pytania typu ,,Czy oni zerwali?" .  ,,Czy oni nie są już razem?".  ,,Jak to się stało?".  Cofnijmy się w czasie o kilka dni. Do dnia całego wydarzenia, przez które zrujnowało się moje życie. A zaczęła nowa miłości.
                                               ******************************

Kilka dni wcześniej:

Krystian dzisiaj zaprosił mnie na kolacje aby uczcić naszą rocznice. Jesteśmy ze sobą już rok. To miał być nasz piękny wieczór, on nawet zarezerwował pokuj w hotelu. Ale się pomyliłam co do niego.
Była godzina 14:06 a umówiliśmy się na 19 że spotkamy się w dość drogiej restauracji na miesicie. Więc miałam trochę czasu na wyszykowanie się. Postanowiłam że wezmę długą i relaksacyjną kąpiel w pianie. Najpierw wybrałam ciuchy w które się ubiorę, wybrałam piękną niebieską sukienkę (http://www.photoblog.pl/oryginalfashion/archiwum#strona-1 ). Poszłam do łazienki aby zrobić to co zaplanowałam. Ciuchy położyłam na szafce obok drzwi i podeszłam do wanny żeby napuścić wody. Do wody nalałam dużo różnych olejków zapachowych. Rozebrałam się i weszła do wanny , woda sięgała po szyje. Po około 45 minut siedzenia postanowiłam umyć włosy. Nalałam sobie na rękę mój ulubiony szampon i zaczęłam wcierać do w głowę. Później dokładnie spłukałam głowę i wypuściłam wodę z wanny. Wyszłam i ręcznikiem  jednym owinęłam się pod pachami, a drugim owinęłam głowę w turban. Dokładnie wytarłam ciało i włosy, potem założyłam świeżą bieliznę. Mokre ręczniki powiesiłam na suszarce do prania żeby wyschły. Włosy wysuszyłam i ładnie upięłam w koka. Umalowałam się dość mocno jak na mnie. Po uczesaniu się i umalowaniu ubrałam wcześniej przygotowaną sukienkę i buty i wyszłam z łazienki. Podeszłam do łóżka na którym leżała torebka i wyjęłam z niej telefon żeby zobaczyć która jest godzina. Była godzina 17:45 więc postanowiłam że już pójdę powoli. Zeszłam powoli po schodach i poszłam do salonu w którym siedzieli rodzice:
-Mamo i tako ja wychodzę i nie wrócę dzisiaj na noc , tak jak wam wczoraj mówiłam.
-Dobrze............-i nie dokończyła mama swojej wypowiedzi.
-Co? Rozmazałam się na twarzy?
-Nie, po prostu pięknie wyglądasz.-Podeszła  do mnie mama i mnie przytuliła.
Żeby nie być złą córką to i podeszłam do taty i dałam mu całusa w polika .Jak juz stałam przy drzwiach i zakładałam płaszczyk to usłyszałam od taty:
-Tylko pamiętaj że my jeszcze nie chcemy być dziadkami !!!!
-Tak wiem zabezpieczenie jest najważniejsze , pamiętam!
I wyszłam z domu. Na zegarku była 18 więc miałam jeszcze godzinę do kolacji z Krystianem. Do tej restauracji miałam może z 30 minut piechotą. Więc się za bardzo nie śpieszyłam bo i tak wiedziałam że  będę przed czasem .
Weszłam do tej restauracji i to co zobaczyłam przerosło mnie. Krystian siedział przy stoliku z jakąś młodą dziewczyną i się z nią całuje :
-Krystian co ty do jasnej cholery tutaj robisz?- powiedziałam oburzona
-Kochanie to nie tak jak myślisz!!!
-A całowanie to co to jest? Twoim zdaniem to nie jest zdrada? A ja cie kochałam!!!:(
-Misiek o czym ta dziewczyna mówi?- powiedziała dziewczyna.
-Kochanie poczekaj chwile .
-Do której mówisz ?- powiedziałam
-Kasia poczekaj!!!- krzyknął za mną jak wychodziłam , a przed ten walnęłam go w twarz.
Biegłam przed siebie  tak przez pół miasta, do biegłam do jakiegoś parku sama nie wiem gdzie on się znajdywał. Buty trzymałam w ręku bo mnie strasznie nogi bolały, więc je zdjęłam. Usiadłam pod jakimś drzewem i kolana podciągnęłam pod brodę. Siedziałam tak i siedziałam dobrą godzinę. I nagle poczułam jakąś dłoń na ramieniu , strasznie się przestraszyłam. Poderwałam się z ziemi i nie mogłam uwierzyć że to był on. Jak otarłam oczy to zobaczyłam że to jest Justin Bieber. Na dodatek zemną rozmawiał:
-Czemu siedzisz tutaj samo pod drzewem o tak późnej godzinie i jeszcze płaczesz? - zapytał mnie trzymając mnie za ręce.
-Nic po prostu dzisiaj rozstałam z moim chłopakiem w naszą pierwszą rocznice.- jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Widać że nie zasługiwał na taką piękną kobietę jak ty!
-może i masz racje?- zapytałam go powoli się uśmiechając .
-no i widzisz już ci się uśmiech pojawił, mam pytanie może usiądziemy i pogadamy ?
-z chęcią z tobą pogadam i usiądę
I poszliśmy kawałek ścieżką do pierwszej lepszej ławki:
-Może mi powiesz jak masz na imię? Ja ci się nie musze na pewno przedstawiać?- zapytał się z uśmiechem na twarzy.
- Nie musisz sie przedstawiać Justin , a ja mam na imię  Kasia jest to polskie imię ale możesz mówić do mnie Katherine.
-A więc Katherina jak długo mieszkasz w Kanadzie , bo jak masz polskie imię to czyli mieszkałaś kiedyś w Polsce ?
-Już nie długo będzie 2 lata jak sie tu przeprowadziliśmy do Kanady, rodzice tu dostali prace a dla mnie to była okazja aby chodzić tu do dobrej szkoły fryzjerskiej.- opowiedziałam mu całą historie w skrócie.
-A ile masz lat? Ja teraz skończę 19 w marcu. Sorry  że cię tak wypytuje ale jesteś fajną dziewczyną- Justin się zarumienił jak to mówił.
-Ja w lipcu skończę 18 lat. I ty tez jesteś fajny jak na chłopaka który pociesz dziewczynę po rozstaniu!
Spojrzałam na telefon była godzina 21:49. Ale wiedziałam że do domu mi się nie śpieszy ponieważ miałam spać dzisiaj w hotelu z Krystianem, po naszej  kolacji . A że wzięłam ze sobą cały portfel więc mogłam iść sama do hotelu i wrócić rano dopiero do domu. Ale nie wiedziałam gdzie tu jest dobry hotel:
-Justin mam pytanie nie typowe ale jednak. Gdzie tu jest dobry hotel?
-A czemu hotel myślałem że do domu pójdziesz?
-Chcę wszystko przemyśleć na spokojnie, ale i tak bym dzisiaj noc w hotelu spędziła.
-Tak zawiozę cię do hotelu w którym ja się zatrzymałem na dwa dni. I jak będziesz chciała nie marnować pieniędzy to w moim apartamencie jest jeszcze jeden wolny pokuj. I nie bój się bo jestem w nim tylko ja.
-Jest mi bardzo miło z twojej propozycji, ale nie będzie ci to przeszkadzać?
-Nie i tak jeden pokuj jest wolny.- odpowiedział zawstydzony.
-No to dobrze skorzystam z twojej propozycji.
Założyłam moje buty i poszliśmy do jego samochodu który stał nie daleko parku. I pojechaliśmy do tego hotelu. Był bardzo piękny i tak samo jak Justin. Tak, bardzo mi się on podoba. Weszliśmy do środka i poszliśmy do windy. Wjechaliśmy na 6 piętro czyli ostatnie, i ruszyliśmy do apartamentu. Justin dał mi swoją koszulkę bo nie miałam w czym spać. Jeszcze chwile po oglądaliśmy tv, ja już zasypiałam oparta o ramię Justina. Więc mnie zaniósł do mojego pokoju. I tak sie skończył ten dzień, spędzony z chłopakiem ale nie tym z którym miałam. Może kiedyś to się stanie tak jak chciałam, zobaczymy.


                                 ***********************************************
I o to kolejny rozdział. Nie wiem czy fajny, to wy musicie ocenić. Przeczytałeś to skomentuj, dla mnie to ważne.

1 komentarz:

  1. http://postarajsiebieber.blogspot.com/2013/05/prolog.html
    zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń